Wycieczka Friuli – Udine, Palmanova, Akwileja, Grado, Triest

AKWILEJA – MATKA, PALMANOVA – GRATKA, NA SKALE ZAMEK MIRAMARE, GRADO CYPELEK I PLAŻA LIGNIANO SABBIADORO ZŁOTY CUKIEREK

 


 

SZACOWANY TWÓJ KOSZT DLA WYJAZDU Z 3 NOCAMI TO 3711,44 PLN  = 1500 PLN DOJAZD +350 PLN noc w Akwilei + 350 PLN noc w Grado  + 350 PLN noc w Trieście + 10 EURO (5 EURO ulgowy) wstęp do zamku Udine + 10 EURO wstęp bazylika i baptysterium + 7 EURO wstęp do Zamku San Giusto w Trieście + 15 EURO wstęp do zamku Miramare w Trieście + 100 EURO (4 x obiad) + 50 EURO (4 x kawa z croissantem) + 80 EURO fanaberie😊 =  3711,44 PLN WYDASZ Z WŁASNEJ KIESZENI, ZAKŁADAJĄC, ŻE DOJEŻDZASZ, GDZIE CHCESZ I KIEDY CHCESZ, NIE CZEKASZ NA DWORCACH, NIE PRZEPYCHASZ SIĘ WŚRÓD WIELOKOLOROWYCH TŁUMÓW, NIE TOCZYSZ SIĘ W UPALE Z PRZYPADKOWĄ GRUPĄ AUTOKAROWĄ, NIE PRZECHODZISZ PRZEZ BRAMKI, ZDEJMUJESZ BUTY W CZASIE PODRÓŻY, NIE TARGASZ WALIZKI ANI PLECAKA, ZWIEDZASZ Z OSOBĄ ZAUFANĄ I SPRAWDZONĄ W TEJ WŁAŚNIE SYTUACJI, ODWIEDZASZ OBIEKTY WYSUBLIMOWANE, CZERPIESZ RADOŚĆ Z WOLNOŚCI I SWOBODY, ROZMAWIASZ PO WŁOSKU, UCZYSZ SIĘ WŁOSKIEGO WG WSKAZÓWEK OSOBY DOŚWIADCZONEJ, ŚMIEJESZ SIĘ DO WOLI I ZE WSZYSTKIEGO, KIEDY CHCESZ I JAK CHCESZ

 


 

Friuli – Wenecja Julijska – region często omijany przez zmotoryzowanych turystów z Europy Wschodniej i Środkowej, ponieważ według obiegowych opinii nie ma w jego granicach obiektów must – see. Trudno akceptować taką niewiedzę! Piękne góry, ukwiecone łąki, tajemnicze zamki, dobrze zorganizowane trasy rowerowe, kameralna laguna Grado, dzikie i niedostępne tereny wkoło oraz miękka plaża Złote Piaski. Friuli jest regionem większym, Wenecja Julijska to nadmorski ogonek – całość to region zamieszkały w większości przez Friulów i Słoweńców – klasyfikujący Włochów jako mniejszość. Friulowie wywodzą się ze starożytnych Celtów i Retów, później z Rzymian i Germanów, a jako Friulowie zjednoczyli się w XI wieku. Od XVI wieku byli pod panowaniem Wenecji, a w XIX przeszli pod auspicje Austro – Węgier. W 1861 region włączono do nowopowstałego Państwa Włoskiego, jednak  Friulowie ze swoją góralsko – pasterską kulturą nigdy nie dali się zitalizować. Od 1999 roku język friulijski jest uznawany przez rząd włoski na równi z językiem narodowym. Prawie wszędzie znaki drogowe i nazwy są dwujęzyczne, sam język jest nauczany w szkołach i wykładany na uniwersytecie w Udine.

 

Miejsca, które zwiedzimy: Udine, Palmanova, Akwileja, Grado, Ligniano Sabbiadoro, Monfalcone, Triest

– Udine – to jedno z ciekawszych miast północnych Włoch, oferujące turystom to, co oni lubią: rozległa i ceniona historycznie zabudowa ścisłego centrum, z kolumnadami rozłożystych podcieni; największy prehistoryczny kopiec w Europie, na którym osadzony jest zamek – zamek dobrze wykorzystany przez miasto, bo jako Muzeum Historii i Sztuki Miasta Udine z pracami Caravaggia, jako Muzeum Archeologiczne, jako Muzeum Risorgimento nadaje splendoru i przynosi zyski; bez duomo we Włoszech ani rusz, zatem i do katedry serdecznie zapraszam – po chłód, po zachwyt, po wirtuozerski barok; turyści też lubią zaaranżowane przestrzenie zielone, a tych w Udine sporo – od pozostałości po arystokratach po założenia romantyczne. Niektórzy do Udine gnają po ser Montasio – ja we Włoszech bywam służebnicą słodkości…spacer po Udine będzie udany na pewno, bo wiem, gdzie są pyszne miniaturowe ciasteczka biszkoptowe z galaretką, z kremem pistacjowym lub aksamitną polewą czekoladową.

– Palmanova – to miasto bezpieczne, przytulne, zwarte i może dlatego idealne – bo kameralne, bo nie ma tłumów, nie ma więc kieszonkowców! Miasto, które nie narzuca się turystom, nie krzyczy, że jest. A jest…wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Miasto założone w XVI w. jako forteca wspierająca Wenecjan przed Habsburgami. Dzisiaj jako ,,gwiazda renesansu” pełni rolę wspomnieniotwórczą. Przechadzając się po ogromnym placu centralnym, wzrokiem ogarniamy promieniście wychodzące ulice i posiłkując się zdjęciem z samolotu, rozumiemy, co mamy: miasto o idealnym planie obronnym w formie dziewięcioramiennej gwiazdy z trójkątnymi bastionami i wałami ziemnymi. Czy Palmanowę wybudowano tylko ze strachu przed silnymi najeźdźcami? Zapisy podają, że Republika Wenecka zawsze walczyła o wyróżnienia i podziw. W zamyśle miasta ukryte są mistyczne skojarzenia, fascynacje zodiakalne i wiara w moc Złotego Podziału – jak widać Palmanowa to dzieło sztuki.

– Akwileja – ta nazwa brzmi znajomo tylko dla znawców historii Europy i prawdziwych pasjonatów kultury Cesarstwa Rzymskiego; dzisiaj miasto zapomniane i cichutkie – i ja minęłam kiedyś z ignorancją to  miasto, pędząc do głośnego, letniego Grado. Do wszystkiego dojrzewamy. Do tych drobnych kamieni ułożonych misternie w największą europejską mozaikę należy się przygotować – ważne jest przypomnienie tego, co wiemy: Akwileja wymieniana jest przez kronikarzy rzymskich jako jedno z najważniejszych miast cesarstwa, zaraz po Rzymie, Mediolanie i Kapui. W obrębie miasta funkcjonował port rzeczny, co doskonale podkręcało handel złotem. Dzisiaj zwiedzamy ruiny forum, co podpowiada, że mieszkańcy się zbierali, dyskutowali, nawiązywali kontakty. Dzisiaj musimy pamiętać, że Akwileja była siedzibą patriarchów, czyli zwierzchników Kościoła katolickiego. Dzisiaj w ciszy obchodzimy milczącą katedrę z XI wieku, jednak wiemy, że patrzymy na mozaiki z IV wieku, które symbolicznymi wizerunkami zwierząt i ludzi opowiadają historię Europy. Wspominając zdjęcia głębokiego basenu chrzcielnego, nazwę Akwileję ,,baptysterium Europy” – a przemyślenia takie naszły mnie w czasie wyciszającego nocnego spaceru oraz podczas wędrówki Via Sacra wzdłuż pracowitej niegdyś rzeki. Akwileja jest głębszym przeżyciem. Polecam jako nauczycielka języka polskiego i Europejka.

– Grado – w Grado bawiłam się kiedyś przednio, tak jak letnie tłumy, siedząc przy białym obrusie,  skrapiałam warzywa octem balsamicznym i tłuściutką oliwą; dokładnie oblizywałam łyżeczkę po dawce tiramisu; potem przemierzałam gwarne ulice, wchodząc od sklepu do sklepu, biorąc udział w tej włoskiej uprzejmości przy kawałku białej sukienki. Grado to letnia miejscowość nadmorska, która przyciąga turystów ciekawym położeniem – bo jakby wśród bagien. I faktycznie miejscowość spoczywa na lagunie a dojeżdża się do niej wąską groblą. Z czym się może kojarzyć? Kojarzy się z Wenecją i tym jest dla turystów z Austrii, Czech i Niemiec – bo to oni zaraz po wjeździe do Włoch okupują tę małą wysepkę rozdzieloną sztucznym kanałam. Grado to dla mnie wesołe i dobre odkrycie, to miejsce z wąskimi uliczkami, które na tę chwilę jest rzadziej odwiedzane przez moich rodaków. Co jest bardzo ciekawe – dojazd do Grado to wiele przestrzeni trawiastych odpowiednich dla przyczepy campingowej, swobodnych dla namiotów i sportowych obozów młodzieżowych.

– Ligniano Sabbiadoro – to urokliwe miasteczko nadmorskie o nazwie rokrocznie zachęcającej tłumy turystów do plażowania – bo ciało na złotym piasku opala się na złoto, relaksuje się po królewsku, a tego piasku do przemierzenia jest aż 8 km. Miejscowość wyróżnia się tarasem widokowym w morzu, do którego prowadzi ciekawe molo, zadaszony rząd eliptycznych dziur, z pewnością nocna atrakcja dla osób szukających intymności. I do przeżycia królewskiej letniej błogości potrzebna jest wizyta w tej okolicy: latem polecam swobodę ruchów, nieskrępowany relaks całego człowieczeństw, dziecięce wariacje wodne i smak lodów z budki oraz zapach rybek z Adriatyku. Wieczorem zdjęcia przy podświetlonej fontannie i długie spacerowe promenady z feerią błyskotek ukrytych za szkłem witryn sklepowych. Ligniano Sabbiadoro to bardzo rozpoznawalny kurort nad Morzem Adriatyckim – warto pomyśleć o tej miejscowości zamiast pękających w szwach Bibione czy Jesolo.

– Monfalcone – 😊😊😊 najwięcej uśmiechu dla tego miasteczka, zawsze ode mnie, po wsze czasy! Dreszcz ekscytacji ogarnia moje myśli na wspomnienie tego wyjątkowego dnia. Był 11 lipca 2021, czyli finał mundialowego Euro. Ja z włoskimi familiami pomalowanymi na  zielono, biało i czerwono, z rozemocjonowaną do czerwoności młodzieżą z miasteczka, wśród takiego słownictwa, którego Dante nie wymyślił. Gdy rzut karny dał Włochom złoto! Nie zapomnę tego widoku i mojej obawy, że zginę tutaj, na ziemi włoskiej, że będzie ,,z ziemi włoskiej do Polski” ciało moje transportowane. Bo tłum pragnął marszu, gestykulacji, wrzasków, petard i zbiorowego ocierania się z radości. Gawiedź deptała wszystkie małe przedmioty a na duże wspinała się – wszystko na chwałę momentu chwały! Chciałabym jeszcze dokończyć tę opowieść jakiejś zainteresowanej grupie, bo szczegółów nierozważnych jeszcze jest trochę. Co mam po tym osobistym epizodzie? Flagę Włoch, której ktoś nie zdołał w dłoniach utrzymać; pozostawiona po północy na szlaku obuwia wielkiej hordy od tamtego momentu jest mi bezcenną tkaniną. Co jeszcze? Wiem, że miasteczko było przyjazne. Rankiem przyjrzałam się parom starszych ludzi i wiem, że tylko oni tak sączą kawy espresso. Z miłością do poranka. W pamięci mam najprawdziwszy włoski, południowy upał i cappuccino smakowane w  pobielonej kawiarni Municipio. Także drobny dworzec kolejowy, gdzie siedziałam na betonie (a może na piachu) i opalałam wszystko oprócz korpusu. A po drodze odwiedziłam najbardziej efektowny sklep z bibelotami. Jeden bibelocik z podróży zdobi domowe okno.

– Triest – moja pierwsza samotna destynacja, mój pierwszy samodzielny lot na Księżyc, moje jedno z bardzo ukochanych zdjęć – sepia, włosy upięte dziewczęco, o 6 rano na pustym Piazza Unita d’Italia i w relacji z zaczepnym promieniem słońca; to ten plac, przez który już o wschodzie słońca na rowerach śmigają kobietki w sukienkach, to ten największy plac zwany ,,europejskim salonem”, bo wchodzi od razu w morze; to wymagające miasto stromych wzgórz – jedno prowadzi do zamku San Giusto, inne do przestronnej surowej katedry, a kolejne drogi wprowadzają do galerii sztuki nowoczesnej oraz wnętrz pałacowych znanych pod  nazwą Revoltella. Miasto, w obawie przed wpływami zaborczej Wenecji, oddało się kiedyś księciu austriackiemu Leopoldowi III Habsburgowi – co dla Was, Moi Poszukujący Turyści, oznacza całodniowy pobyt w moim najbardziej urokliwym i urzekającym zamku włoskim – oto zaproszenie do zamku Miramare na strome klify, gdzie wody Adriatyku podmywają kamienne schody austriackiej posiadłości, a ty z Maksymilianem i Charlottą wspominasz ich losy. Jeżeli kawka w ogrodach Habsburgów to jeszcze mało, zapraszam do historycznej kawiarni Caffe San Marco, która od 1914 roku stanowi miejsce spotkań wiedeńskiej bohemy artystycznej – w nobliwym gronie, wśród okładek wielu książek i Wy, i James Joyce jako duchowe zespolenie.

 


 

Koszt wyjazdu 1500 PLN – należy wpłacić na konto i adres agencji przed wyjazdem: KAROLINA POTOCKA – AGENCJA TURYSTYCZNO/EDUKACYJNA TO SQUANIA KU HOMEO, UL. LAWENDOWA 17, SZCZYTNIKI DUCHOWNE, 62-214 GNIEZNO, NIP 784-199-63-49,

KONTO FIRMOWE – SANTANDER BANK, PL 23 1090 1375 0000 0001 5342 8906

– opłata dotyczy 1 osoby

– opłata obejmuje dojazd w dwie strony autem JEEP CHEROKEE, ubezpieczenie samochodu, ubezpieczenie uczestników, skóry, szyberdach, klimatyzacja, podłokietnik, elektryczne szyby, 1 walizka średnia, zapewniona swoboda dojazdu, swoboda postoju, swoboda fotografowania, swoboda posiłków, swoboda rozmów i muzyki, bezpieczeństwo

– wpłata na konto organizatora NIE obejmuje noclegów, posiłków, biletów wstępu do obiektów, jednak organizator moderuje  te elementy podróży, współpracując z uczestnikami imprezy: zamawia, kupuje, tłumaczy, oprowadza, wyjaśnia, przekazuje wiedzę o obiekcie, wspiera, czuwa nad bezpieczeństwem i komfortem wyjazdu

– nocleg można zakupić w sprawdzonych miejscach przed wyjazdem, nocleg w miejscach nowych można zakupić w trakcie podróży, korzystając z platformy Booking.pl

– organizator kieruje się zasadą ELEGANCKO, ARTYSTYCZNIE, PO WŁOSKU, zatem nie poleca hoteli tanich i typowych; ceny noclegów ze śniadaniem  kształtują się następująco: 50 – 65 euro tani, 66 – 80 euro średni, 81 – 100 euro drogi, 101 – 140 euro bardzo drogi – przeliczenie dokonane w październiku 2024 przy wartości euro równej 4, 31 PLN

– wyjazd można realizować w każdym terminie wiosną, latem, jesienią, zimą; prezentowane zdjęcia wykonano w lipcu 2021 i w grudniu 2024

– szczerze zachęcam do kontaktu telefonicznego, oficjalnego lub bardziej swobodnego, esemesowego,  mailowego; zachęcam do normalnego spotkania  – czego efektem powinno być jak najszybsze i jak najsprawniejsze rozmiłowanie w kulturze Italii, w przeszłości tego wpływowego terytorium, w śpiewności języka, w smakach lokalnych potraw i w życiorysach wielu sztukmistrzów oraz bezsprzecznie w dziełach wielu artystów światowego rozmachu

 


 

Karolina Potocka – zachęcam do kontaktu pod numerem 660 352 181,
pod adresem mailowym vinci55@wp.pl

We Włoszech jest pięknie!

Przy Lawendowej 17 w Szczytnikach Duchownych pod Gnieznem są Włochy!