RZYM STARY A JURNY, NIBY RUINA – A ZA FASADĄ ZDROWA DZIEWCZYNA, I ZAWSZE WIELKI, I NIGDY NIEMY, RZYMU TAJEMNICE POZNAĆ CHCEMY! ROK 2025 JEST JUBILEUSZOWYM ROKIEM, WARTO W ŚWIĘTE DRZWI WEJŚĆ NIEGRZESZNYM KROKIEM.
Rzym – jest wielowątkową powieścią, a jak nie lubisz czytać grubych książek, odpuść tekst, że Rzym znasz, bo nie poznasz go, wertując 10 stron. Wiem, dziś można się przemieszczać po świecie i świat lizać. Tylko wierzchnia struktura. Spisuję wrażenia z czwartej osobistej wizyty. Dopiero te odwiedziny są moim drugim sezonem. Bo trzy wstępne spotkania były powierzchowne jak sezon pierwszy. Dopiero po latach przygotowałam umysł na spotkanie z Wielkim Rzymem. Wielkimi literami, ponieważ dojrzałość kieruje mnie ku dojrzałemu spotkaniu z doniosłymi przypływami i odpływami Rzymu. Tak. Rzym jest świętokradztwem i świętością w jednym. Rzym jest i tak pępkiem świata – mimo że turystycznie nie jest miejscem, gdzie pępek z kolczykiem w all inclusive się opala.
Zobaczymy w Rzymie wszystko, co jest godne uwagi i wiąże się z wiedzą o Europie; Rzym w czasach starożytnych był bogatą i rozpustną stolicą cesarstwa zachodniego; Rzym pochował męczenników, którzy przelali krew za miłosierdzie Chrystusa; Rzym był pełnym tajemnic Państwem Kościelnym pod tiarą zepsutych papieży; Rzym spłodził przepiękną sztukę -rzymskość ujęta w czterech fundamentalnych wspomnieniach i od czego zacząć poznawanie! Cesarstwo, świętość apostoła Piotra, Kościół czy humanizm? Bo o współczesnym gwarnym Rzymie pełnym monet w fontannach jeszcze nie zaczynamy.
– BAZYLIKA ŚW. PIOTRA W WATYKANIE, FONTANNA DI TREVI, PANTEON, FONTANNA CZTERECH RZEK, MAUZOLEUM HADRIANA I TYBR, CAMPO DE’FIORI – te obiekty dałam radę zwiedzić w jeden dzień, ale odwiedzałam Rzym po raz czwarty i nie zachwycałam się przy fontannach tak długo, nie odwiedziłam Zamku Anioła, bo dokonałam tego kilka lat wcześniej, jednak za to pierwszy raz stanęłam na tarasach kopuły; tego dnia w styczniu pokonałam 17 km i upubliczniam fakt, że był to mój pierwszy dzień grypy A, co zakończyło się silną sauną pod kołdrą już o godzinie 20! W Rzymie, w okolicy towarzyskiego pubu z muzyką, tańcami i skrzydełkami barbecue palce lizać. Niestety, Rzym wymaga wyrzeczeń. Co zatem mogę zaproponować Tobie, przemiły Człowieku z krwi i kości, który zaufasz i zabierzesz się ze mną do Rzymu. Jeżeli myślimy o noclegu, mam przygotowaną wersję, z której ja korzystam eksperymentalnie, ale tak się składa, że tylko w Rzymie. Z pewnością o dworzec Termini chodzi. Autobus z lotniska Ciampino wysadza grupy turystów pod samym dworcem centralnym Termini. Moje dwa komfortowe hostele znajdują się blisko dworca, jednak daleko od Watykanu i znanych placów z fontannami. Mapa wskazuje na 50 minut spaceru i jest to odległość powyżej 3 kilometrów. Każdy z nowoprzybyłych do Rzymu musi wyobrazić sobie wielkie miasto z feerią atrakcji, z plątaniną ulic, więc zmęczenie nóg oraz oczu pierwszego dnia to pewnik i wymóg w istocie. Pierwszego dnia nie wypada kierować wzroku w stronę metra czy autobusu – to profanacja miasta od wieków pielgrzymkowego. Trzymamy się zatem planu, że pierwszego dnia w Rzymie najważniejszym punktem ma być sakralne wnętrze Bazyliki świętego Piotra i punkt widokowy na szczycie kopuły. Do bazyliki zmierzać możemy wzgórzem Kwirynał, gdzie warto odnaleźć kościół wypełniony pomysłami Berniniego i z tego powodu zwany ,,perłą baroku’’; bez wątpienia miejsce ważne dla gości z Polski, w kaplicy bowiem spoczywa święty Stanisław Kostka, człowiek żarliwej modlitwy i wiernego posłuszeństwa, święty kościoła katolickiego z mistycznym życiorysem. Punktem relaksacyjnym ma być spacer od Fontanny di Trevi do Placu Navona, gdzie szum wody z Fontanny Czterech Rzek zachęca do wypicia jakiegoś italskiego napoju, może kawki, może limoncello. Przerwa w dreptaniu na horyzoncie! Pomiędzy obserwowaniem dwóch spektakularnych fontann mamy okazję stanąć pod samym Panteonem – tym razem wyniosła fontanna na placu małym a pojemnym, kawiarnia z widokiem na starożytne domostwo bóstw wykonane z betonu. Przerwa w dreptaniu na horyzoncie! Zajrzymy do sklepu z kamiennymi tabliczkami, bo łaciński cytat zwieziony na chatę z brutalnej acz jowialnej Romy sprowokuje niejedną dyskusję w twoim domu już po powrocie. Perspektywicznie wyprawę ujmując – najwięcej dyskusji dostarcza sam Watykan i budowana przez kilkunastu wielkich artystów oraz doglądana przez kilku kapryśnych papieży bazylika watykańska. Do niej zdążamy już żwawym krokiem, bo czas na zwiedzanie Wiecznego Miasta nie jest wieczny, a od wzniosłej atrakcji duchowej dzieli turystę atrakcja populistyczna, jaką jest stworzona przez Mussoliniego arteria jego kultu zwana Via della Conciliazione – to ta szeroka ulica; ona wiedzie do grobu męczennika, ona sąsiaduje z Zamkiem Świętego Anioła i współdzieli codzienność z wijącym się nieopodal Tybrem. Wejście do bazyliki jest bezpłatne i znajduje się po prawej stronie kolumnady. O 12 w każdą niedzielę na Placu Św. Piotra papież błogosławi wiernych w czasie audiencji i niemożliwym jest wejście do bazyliki – opisuję swoje doświadczenia. Niedzielny tłum rozprasza się o godzinie 14.30 i wtedy po kontroli osobistej pielgrzymi, turyści i wierni przez Spiżowe Wrota a w nich Szwajcarskich Gwardzistów kierują się do wnętrza wyjątkowej Bazyliki Większej. O jej kształtach sięgających nieba, o jej rozmachu rozmawiamy chwilę, a potem każdy indywidualnie kontempluje różnorodność religijnego miejsca i jednocześnie pracowni Gianlorenza Berniniego, Michała Anioła, Donata Bramantego, Rafaela Santi.
W kaplicy po prawej stronie gładka i lśniąca rzeźba zwana Pietą, czyli marmur, który Michał Anioł uszlachetnił w wieku 24 lat. Dalej w kaplicy świętego Sebastiana oddzielona przestrzeń modlitewna, gdzie można pomodlić się przy grobie papieża Jana Pawła II, Polaka pogłębiającego dialog ekumeniczny między narodami. Wspomnieniem różnych narodów i różnic są trzy kobiety w sferze watykańskiego sacrum. Wspomnę o cenotafie królowej Krystyny Wazówny, także o cenotafie Matyldy z Canossy. A postać trzecią wyszczególnię – Maria Klementyna Sobieska jako wnuczka Jana III Sobieskiego i dziedziczka wielkiego posagu szczęścia nie doznała a trudne życie zakończyła w klasztorze świętej Cecylii.
Co urzeka we wnętrzu monumentalnej bryły? W punkcie centralnym na barokowo skręconych i złoconych kolumnach stoi gigantyczny baldachim wykonany przez Berniniego. To arcydzieło stworzone z brązu zerwanego z Panteonu osłania grób świętego Piotra – chrystusowego ucznia i męczennika. Ten grób – regularne badania mówią, że autentyczny – oddziałuje na pątników z całego świata. Wierni z wiarą spoglądający w religijne symbole zwracają się także ku ołtarzowi głównemu, gdzie oka oderwać nie można od żywej gołębicy czerpiącej siłę z blasku alabastrowych płomieni – teologiczny geniusz Berniniego, najwybitniejszego artysty włoskiego baroku. Idź powoli i samotnie, ale przystań przy brązowym tronie świętego Piotra i dotknij jego prawą nogę – będziesz jak wiekowy pielgrzym i stać się może, że klucze w jego dłoni będą pasować do drzwi twoich problemów.
Mamy dwie drogi do bazyliki. Ku sacrum lub ku profanum – proponuję zacząć od wnętrza i spoglądać ku niebu, ku sacrum. Jednak moje czwarte odwiedziny zaczęłam od góry i spojrzałam w dół. To są dwie różniące się perspektywy – tak jak różne są te zależne od doświadczeń z Rzymem i w Rzymie decyzje. Jeżeli jesteś pierwszy raz w Watykanie – jako maluczki wsuń się głównym wejściem i zachwyć się drugą co do wielkości bazyliką na świecie. Uchwyć światło. Pokonaj wzrokiem filary. Jeżeli wnętrze już kiedyś zapisało się w pamięci – kup bilet i na tarasy kopuły wejdź lub wjedź windą. Gościu, będziesz przechodzić po wewnętrznym tarasie kopuły, co pozwoli na bliskie obcowanie ze ścianami wypełnionymi mozaikowymi kwadratami. Także oko w oko z wiekową inskrypcją przeniesie twoje myśli do zrozumienia: ,,TU ES PETRUS ET SUPER HANC PETRAM AEDIFICABO ECCLESIAM MEAM. TIBI DABO CLAUES REGNI CAELORUM” – ,,Ty jesteś Piotr (Skała) i na tej Skale zbuduję kościół mój, dając Ci klucze do Królestwa Niebieskiego”. Wejście na kopułę wyzwala zadumę nad projektem Berniniego, którym są wycyzelowane kolumny na gigantycznym dziedzińcu tego świętego miejsca. Panorama miasta przypomina o doniosłym znaczeniu kompleksu Muzeów Watykańskich i podpowiada, jak wygląda zadaszenie Kaplicy Sykstyńskiej, a do wesołych rozmów nakłaniają masywne figury świętych, które zdobią górną część fasady bazyliki.
Ciekawi mnie, czy możliwe jest zakończenie tego dnia prawdziwym zwiedzaniem Mauzoleum Hadriana, czyli tego bastionowego budynku, który pilnuje turystów na moście nakłaniającym turystów do soczystych fotografii pobliskiego Tybru; moście, przy którym wielu artystów zaprezentowało swój talent. Budynek dzisiaj zaprasza jako muzeum broni średniowiecznej, jednak mury nadal opowiadają trudne historie płaczu, łańcuchów i tortów – bo mowa o starym więzieniu papieży, o ich twierdzy, o miejscu, gdzie w czasie Sacco di Roma schronił się Klemens VII.
I ponownie lecąc na skrzydłach do Rzymu, muszę przeanalizować, którędy tajemny korytarz z bazyliki prowadzi – bo jest takowy jako Passetto di Borgo znany. Ale czy mi się uda, nie dociekam, bo Archanioł Michał na szczycie grobowca Hadriana – chowając miecz do pochwy – zaleca spokój i godne zamknięcie tego trudnego dla papiestwa i bolesnego dla Rzymu tematu.
Tak dobiega końca pierwszy dzień w Rzymie – nielekki dla nóg i kręgosłupa, logistycznie wyzywający na pojedynek i być może po brzegi wypełniony emocjami. Spacerowym, wieczornym krokiem polecam zajść na Piazza Campo de’Fiori, gdzie można usiąść przy posiłku i podsumować wrażenia. De facto sam plac także wywołuje skojarzenia i podsyca nowe doznania. Realnie to miejsce codziennych interesów ludzi targu, kwiaciarek i sadowników. Realistycznie pachnie polem pełnym kwiatów – bo oto polskie tłumaczenie nazwy. Realistycznie budzi uśpioną przeszłość. Kto jest strażnikiem przeszłości? Na placu jako pomnik stoi Giordano Bruno. Oto włoski filozof, teolog, poeta, renesansowy humanista i człowiek bardzo odważny – przez Kościół katolicki spalony na stosie za herezję. Męczeństwo za naukę i postęp – tak mawiamy o jego postawie.
Czy dzień pierwszy i z Tobą wypełnię tak wyszukanymi chwilami? Nie wątpię ani przez chwilę. Po pionierskiej marszrucie przez meandry starego Rzymu zapraszam do przestrzeni pełnej międzynarodowego towarzystwa, wypełnionej muzyką i tańcami. Brunatne skrzydełka barbecue i serowe krążki – palce lizać, odpocząć i pofolgować już teraz prostocie.
Jutro ponownie umysł wzniesie się na wyżyny!
– MUZEA WATYKAŃSKIE, PIAZZA DELL POPOLO I TRZY ULICE, WZGÓRZE PINCIO, OGRODY VILLI BORGHESE, SCHODY HISZPAŃSKIE, PIAZZA BARBERINI – dzień drugi to gotowość organizmu już o godzinie 6. Proponuję pójść w moje ślady i zarezerwować wstęp do Muzeów Watykańskich na godzinę bardzo wczesną – to była 8.30. Skorzystanie z autobusu 64 przy via Nazionale pozwala znaleźć czas na poranną strawę – tramezzino z jajkiem a potem kawa z croissantem przypuszczalnie dobre i dla Ciebie. Borgo Pio jako stara dzielnica przy murach Pałacu Apostolskiego nastraja oddaną tradycją i nowymi obyczajami – posiłek w towarzystwie wielu carabinieri to rewelacyjny poranny epizod. Wejście do watykańskich sal muzealnych jest poważne – trzy rodzaje kolejek, dwa rodzaje wejść, olbrzymi hol, nieprzerwana relokacja ludzi, kilka stref. Pierwszą ważną strefą jest sklep z pamiątkami, gdzie warto kupić metryczkę całej Kaplicy Sykstyńskiej – to dla prawdziwych pasjonatów historii sztuki. Na terenie kompleksu jest kilka toalet, kilka punktów gastronomicznych a ten pod gołym niebem, obok imponującej złotej kuli ziemskiej, daje najszczersze ukojenie po 6 godzinach podziwiania tego, co artyści minionych epok przekazali kolejnym pokoleniom. Na zewnętrznym dziedzińcu na dzielnych turystów czeka puchowe tiramisu z ogonkiem czerwonej porzeczki. Co jednak poprzedzać musi wyjście na dziedziniec?
Muzea Watykańskie są przestrzenią piękną i zachwycającą. Na mnie działają wyciszająco a jednocześnie pochłaniająco. Pinakoteka to we Włoszech zawsze galeria obrazów i od niej zaczyna się spacer – spacer z mistrzami. Jest jeden obraz Leonarda da Vinci, wiszą płótna Giotta, Belliniego, Caravaggia. Grupa Laokoona, Apollo Belwederski, Tors Belwederski to rzeźby o wyróżniającej się wartości, uzupełnione przymiotnikiem ,,belwederski”, stoją bowiem na oktagonalnym dziedzińcu i są dobrze wyeksponowane. Znaczenie wyeksponowania zawiera się w tłumaczeniu ,,bell vedere”, czyli dobrze coś widzieć. W Muzeach Watykańskich jest przestrzeń etruska, także egipska i misyjno – etnologiczna. Polko i Polaku, warto pamiętać o akcencie narodowym! Największym malowidłem płóciennym jest w Watykanie obraz Jana Matejki ,,Jan III Sobieski pod Wiedniem” i rezyduje w Sali Sobieskiego. Król podarował obraz papieżowi Leonowi XIII z okazji dwusetletniej rocznicy pokonania Turków pod Wiedniem – okoliczności tego zdarzenia niech pozostaną opowieścią na potem.
Gość w tych muzeach nie widział jeszcze arcydzieł – i do nich podążamy w płynącej masie ciał. Płyniemy przez lazurowy korytarz map, coś niebywale barwnego, bo po obu stronach długiego holu Italia w Morzu Adriatyckim, Tyrreńskim i Jońskim. A dopłynąć pragniemy do apartamentów papieskich zwanych stanzami i do tej kaplicy, gdzie kardynałowie wybierają papieża – inaczej mówiąc – do kaplicy zwanej po Sykstusie IV Kaplicą Sykstyńską.
Allora…jednocześnie, w tym samym okresie, Michał Anioł w rozgoryczeniu a Rafael Santi w blasku pochwał i zachwytów – tworzyli swoje opowieści na ścianach. Arcydzieła niepokornej ludzkiej natury, natury, którą uznawano w renesansie za boską. I odsłonię Czytelnikom odcienie moich myśli. Praźródłem mojego Ja zawsze było to sanktuarium – Kaplica Sykstyńska jako gehenna Buonarottiego, jako sanktuarium zbrodni i kary, jako przepych ludzkiego grzechu. Tak! Przesycone energią są barwy i kształty ciał ludzkich. A że grzechu jest dużo! Ba, gdy ujrzysz Stwórcę na tronie, sam pojmiesz swoje sumienie.
Tak metafizycznie lubię zawsze myśleć o tym prezencie, który sobie podarowałam 10 lat temu na urodziny. Marzyłam, żeby obejmować wzrokiem Kaplicę Sykstyńską w dniu własnych urodzin. A że jestem typem lipcowym – goście przybyli na moje urodziny z całego świata.
Kaplica jest punktem, który ma w muzeum odurzyć na końcu i dosadnie. Nie wolno nigdy jednak po macoszemu potraktować malowideł naściennych Rafaela Santi, które prezentują się w efektownych stanzach. Równie pięknie dobrane barwy, twarze myślicieli ówczesnego świata nauki i filozofii, wymierzające sprawiedliwość twarze artystów, wszak światem quattrocento i cinquecento dyrygowali właśnie artyści z pędzlami, dłutami, tudzież cyrklami.
Zarówno fresk Rafaela Santi ,,Szkoła Ateńska”, jak i ściana główna w Kaplicy Sykstyńskiej Michała Anioła należą do tekstów kultury, których kompozycja musi być znana maturzyście, zatem nic prostszego nie ma na świecie niż wybicie mojego numeru telefonu i umówienie się na najwspanialszą lekcję języka Starego Kontynentu – nie w sali szkolnej tylko na Dziedzińcu Pinii przy wielkiej szyszce z II wieku.
– KOLOSEUM, FORUM ROMANUM, BAZYLIKA ŚWIĘTYCH KOSMY I DAMIANA, WIĘZIENIE MAMERTYŃSKIE, WILCZYCA KAPITOLIŃSKA, KAPITOL, OŁTARZ OJCZYZNY – trzeci dzień w Rzymie to dzień poświęcony starociom, jednak Twoje nogi i korpus muszą się poświęcić, żeby do grupy staroci nie należeć – Rzym ponownie aktywny od samego rana. Autobus z via Nazionale przewozi na via del Plebiscito, gdzie o 7 rano rusza się już wszystko. Jednak spokojnie spacerujemy po okręgu Piazza Venezia, gdzie na tę chwilę tylko od strony fasady podziwiamy Vittoriano, czyli Pomnik Wiktora Emanuela II – budynek kojarzony z tortem weselnym lub maszyną do pisania. W promieniach porannego słońca – myślę, że zawsze tam będzie – idziemy chodnikiem, mijając po prawej stronie pozostałości dzielnicy najbogatszej, czyli Forum Cesarskie, a po lewej stronie dzielnicy handlowej, czyli Forum Trajana z jego kolumną. Czy wiecie, że kolumna ma schody wewnątrz?
Dzień wcześniej kupiłam bilety wstępu do Koloseum. Ten budynek znajduje się na liście budynków chrześcijańskich szczególnie zagrożonych terroryzmem, zatem kontrola osobista jest poważna. Kilka razy należy pokazywać bilet i konieczne jest posiadanie dokumentu tożsamości.
Wejście do przestrzeni pięciokondygnacyjnej areny było dla mnie przeżyciem – mijałam układ korytarzy z filarami nakrytymi sklepieniami i kolebkowymi, i krzyżowymi. Opis jakby dotyczył świątyni, ale marna wiara w to słowo. Świątynią to miejsce nie jest – chyba że uklękniesz przed cieniem krzyża w tle wielkiego środka tego obiektu. Tak, po wiekach postawiono tu krzyż. Także po dziesięcioleciach Drogi Ludzkiego Krzyża dziś – czyli na początku XXI wieku – możemy nieść krzyż w procesji Drogi Krzyżowej, co jest w Wielki Piątek rokrocznie emitowane w wielu telewizjach międzynarodowych.
Koloseum w 2007 roku trafiło na listę 7 nowych cudów świata. W zestawieniu podano atrybuty miejsca, które sprawiły, że na tę listę obiekt trafił. Czytam, że Koloseum jest cudem świata, bo ,,działa się tam radość”, bo ,,działo się tam cierpienie”. To jakie miejsce zwiedzamy? Doniosłe czy przeklęte? Idąc po eliptycznych galeriach budowli, spokojnie przemyśl przeszłość miejsca. Radość okazywali siedzący na dole, cierpienie przeżywali pojawiający się na dole. Gladiatorzy umierali, ale umierając, dawali rozrywkę. Chrześcijanie wierzyli w Boga i wiara ich umacniała, ale na arenie byli bezsilni i pokonani.
Ja kupiłam bilet do Koloseum i na plac Forum Romanum – polecam cały dzień kontemplacyjnego spaceru. Z amfiteatru wzdłuż Via Sacra po wielkich wystających głazach podążamy przyjrzeć się pamiątkom udostępnionym na świeżym powietrzu w obrębie Forum Romanum. Via Sacra to ta Święta Droga, która pamięta triumfalne wjazdy cesarzy rzymskich, pamięta stojące prostytutki, pamięta wielkie pochówki ciał niesionych z Palatynu ku centrum rzymskiego rynku, pamięta też drogę spętanego apostoła Piotra, którego tędy prowadzono do więzienia mamertyńskiego. Dziś stoi tam bramka, przy której okazujemy zawartość plecaków przed wejściem na teren forum i Palatynu. Na Palatyn skręcamy w lewo – i wspominamy dzielnicę patrycjuszy, oczami wyobraźni widząc wille Cycerona, Krassusa, Marka Antoniusza.
Forum Romanum to inaczej Forum Magnum, czyli najstarszy plac miejski w Rzymie, który otoczony jest 6 wzgórzami: Kapitolem, Palatynem, Celiusem, Eskwilinem, Wiminałem i Kwirynałem. Awentyn jest dalej. Czemu warto się przyjrzeć na polu pełnym szlachetnych ruin, głazów, porzuconych kolumn i portali, tablic z inskrypcjami? Pierwotne obiekty tego prostokątnego placu 250 m x 170 m to Kuria, czyli późniejsze miejsce obrad senatu rzymskiego, oraz Regia, inaczej siedziba królów. Z czasów republiki na listę wpisujemy hasła: świątynia Saturna, świątynia Dioskurów, mównica Rostra, stela z inskrypcją Lapis Niger (domniemany grób założyciela Romulusa), świątynia Kastora i Polluksa, studnia Lacus Curtius, świątynia Zgody, Więzienie Mamertyńskie. W cesarskim Rzymie ważne były: oczywiście świątynia boskiego Juliusza, Łuk Augusta, kolumna Millarium Aureum wyznaczająca początek wszystkich dróg, Łuk Tyberiusza, świątynia Wespazjana, Łuk Tytusa, świątynia Antoninusa i Faustyny, świątynia Westy, Łuk Septymiusza Sewera, bazylika Maksencjusza, bazylika Romulusa i prawdopodobnie największa świątynia starożytnego Rzymu poświęcona Wenus i Romie.
Król, republika, cesarstwo – zapamiętajmy etapy życia tego pola. Dzisiaj Forum Romanum wraz z pobliskim Koloseum oraz Palatynem i Kapitolem to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych na świecie. A nazwałam przestrzeń pod gołym niebem polem, bo i pożar zniszczył tajemnice miejsca, i trzęsienia ziemi rozwarstwiły grunt, i grabieżcy wykradli kamienie, i budowniczowie Bazyliki Św. Piotra wynieśli ciosy kamienne ku chwale Watykanu, i krowy pozostawiały odchody. Czasami na to Forum Magnum mówi się niepochlebnie Campo Vaccino, czyli pole dla bydła. Oby turyści nigdy bydłem dla tego mauzoleum dziejów nie byli.
Nogi bolą po tym forum. Jest kawiarnia i toaleta przy wyjściu. Jest i przepiękny kościół świętych Kosmy i Damiana, gdzie proponuję spocząć w ciszy po przydługawym już spacerowaniu. W kościele ukojenie przyniosą mozaiki na sklepieniu, na tle których warto wypatrzeć wiecznie żywego ptaka Fenikasa. Warto też pomyśleć o tych dwóch patronach kościoła – bo Kosma i Damian to bracia i oddani lekarze, którzy i Bogiem leczyli, stając się męczennikami i potem świętymi kościoła katolickiego i prawosławnego.
Przy końcu dnia należy udać się jeszcze w kierunku Lupy Kapitoliny, czyli tam, gdzie na kolumnie ustawiono symbol Rzymu – wilczycę z dwoma łobuzami pod brzuszkiem; wilczycę i tych, których wykarmiła, czyli Remusa i Romulusa. Spacer musi prowadzić dalej na Kapitol. A jest to wzgórze od zarania rzymskich dziejów mistyczne, ponieważ pełniło rolę symbolu miasta, było i twierdzą i sanktuarium jednocześnie. To tutaj mieściła się świątynia Wielkiej Triady Bóstw, czyli Jowisza, Junony i Minerwy.
Kapitol dzisiaj to plac z sugestywnym pomnikiem Marka Aureliusza, oczytanego cesarza, pisarza i filozofa. Jest to przestrzeń polityczna z Pałacem Senatorskim i posągami Dioskurów.
A kim byli Dioskurowie? Opowiemy sobie wspólnie, kończąc ten niebywale pracowity dzień.
Ale czy przy pomarańczowym spritz napoju ktoś o tych Dioskurach pomyśli? Po prostu -wieczorem umysł człowieka podróżującego z nauczycielką będzie lewitował.
Przy Kapitolu stoi gigantyczny, bielony obiekt zwany Ołtarzem Ojczyzny – punkt rozpoznawalny w całym Rzymie. Budynek ku chwale króla Wiktora Emanuella II odsłonięto w 1911 roku. Dzisiaj polecam miejsce jako punkt widokowy z panoramą Placu Weneckiego i okolicy. W obrębie budynku warto rozpoznawać Grób Nieznanego Żołnierza oraz Muzeum Zjednoczenia Włoch – Risorgimento. Kapitol, Plac Wenecki i Ołtarz Ojczyzny to we współczesnych realiach punkty strategicznych wydarzeń politycznych i państwowych.
Kapitol to także teatralna lokalizacja dla modelek, dla fotoreporterów, dla zakochanych par – bo Schody Kapitolińskie i schody wiodące od przylegającej Bazyliki Matki Bożej Ołtarza Niebiańskiego to mekka aparatów fotograficznych. Kiedyś tutaj Junona – dziś Matka Boska. Mekka i Rzym 😊
Należy te zdjęcia i wspomnienia z Rzymu mądrze posegregować.
Nie wypada mylić. Wypada wiedzieć.
W Rzymie także wypada się zadurzyć.
Wypada jednak myśleć, bo w Rzymie łaska słów ,,zadurzyć” i ,,zadłużyć’ na pstrym koniu jeździ.